środa, 24 stycznia 2018

Projekt naszego domu i zdjęciowy dziennik budowy



Nie mam najmniejszych wątpliwości co do tego, że rok 2018 będzie u nas stał pod znakiem domu. Dałam sobie czas na rozbieg z tematem na początku roku, ale teraz już zdecydowanie mam zamiar ruszyć z kopyta! Na pierwszy ogień idzie więc temat, w którym my siedzimy już od dawna, ale nie dzieliłam się nim jeszcze szerzej - plan naszego domu. A żeby nie było tak abstrakcyjnie, pokażę coś bardzo namacalnego czyli stojący już dom i jego etapy budowy w zdjęciowych retrospekcjach z 2017 roku.

piątek, 12 stycznia 2018

Ostatnia choinka w tym mieszkaniu


I najprawdopodobniej ostatnia w blogosferze, czym się wcale, a wcale nie przejmuję. Powiedziałabym wręcz, że to prawie moja tradycja, bo pięć lat temu zaczynałam bloga od wpisu z dekoracjami świątecznymi pod koniec stycznia (sic!). I choć dużo się zmieniło przez te lata i teraz już wiem, że mało kogo obecnie interesują choinki czy pierniki, uparłam się, żeby ten wpis jednak opublikować. Lepiej późno niż wcale, bo... to najprawdopodobniej ostatnie świąteczne dekoracje w tym mieszkaniu ever!

poniedziałek, 4 grudnia 2017

Kalendarz adwentowy zrobiony (z miłością) na drutach

 

"Mamo, no powiedz w końcu dla kogo te rękawiczki! Jak nie dla mnie ani Franka to może dla Antka? Albo Tymka?"

Kwestia rękawiczek, które dziergałam dzielnie od ponad miesiąca pozostawała dla chłopców zagadką aż do wczorajszego dnia. Nie powiem - szalone to było przedsięwzięcie, zwłaszcza dla kogoś kto na drutach robi raptem od dwóch miesięcy i na koncie ma zaledwie dwie czapki. Ale jak widać irracjonalne pomysły czasem okazują się tymi najlepszymi, a efekt końcowy może dodać +100 do wiary w siebie i swoje możliwości.

wtorek, 28 listopada 2017

Jak nauczyć się robić na drutach?


czapka na drutach jak zrobić

Ostatnio mam na tym blogu jakąś skłonność do popadania w przesadę - jak zaczynam posty o dekoracjach imprezowych to jadę po całości z tematem od maja do września, a jak piszę pierwszy post w stylu "jak zrobić..." to nagle zamieniam się w Ciocię Dobra Rada i produkuję jeden poradnik za drugim. Strach pomyśleć co będzie jak już zabiorę się za wpisy o urządzaniu domu - teraz może się Wam to wydawać fajne, ale pogadamy po tym jak przedstawię Wam dziesiątą wizję kuchni czy łazienki i będę wiercić dziurę w brzuchu o pomoc w wyborze płytek. Mój blog żyje tym co ja, dlatego dzisiaj piszę o tym, co sprawia mi największą frajdę tej jesieni (poza szperaniem na OLX i urządzaniem - na razie w głowie - naszego nowego domu).

środa, 22 listopada 2017

Moje pomysły na kalendarz adwentowy



"Tak!", "Chcemy!", "Ale już!" - no musiałabym być nieczuła, żeby wobec tak żywiołowych odpowiedzi na rzucone na Facebooku pytanie pozostać obojętną. To, że na ponad tydzień przed początkiem adwentu zamieszczam takiego posta jest swego rodzaju ewenementem, bo zazwyczaj budzę się w ostatniej chwili i siedzę po nocach przygotowując kalendarz adwentowy last minute. Nie tym razem, nie tym razem... I pewnie właśnie z racji tego, że dłubię od dawna coś, co ma być tym kalendarzem, pomyślałam też wcześniej o Was i o tym, że możecie szukać pomysłów na sam kalendarz i to, co może w sobie zawierać. I że może też macie już serdecznie dość tych samych zdjęć powielanych co roku z Pinteresta we wpisach w stylu "10 pomysłów na kalendarz adwentowy". U mnie zobaczycie więc głównie moje kalendarze z ostatnich trzech lat, sprawdzone pomysły na ich zawartość i wyszukane, wyszperane kalendarze (takie, wiecie - w moim stylu), które może autentycznie zainspirują Was do stworzenia samodzielnie czegoś swojego.

piątek, 10 listopada 2017

Jak kupować meble na OLX - poradnik szperacza



Chyba od zawsze miałam w sobie instynkt łowcy i duszę szperacza (podejrzewam, że wyssałam to z mlekiem matki) i na przestrzeni lat przejawiało się to na różnych polach. Odkąd urządzanie wnętrz stało się moim bzikiem numer jeden, to i w tej dziedzinie moje "łowcze" instynkty doszły do głosu. Z całkiem niezłym skutkiem, muszę przyznać...

poniedziałek, 30 października 2017

Mój nowy salon w stylu boho



Naprawdę długo zastanawiałam się co napisać w tym poście, co nie byłoby zwykłym pitu pitu w stylu "hej kochani, patrzcie na mój salon po metamorfozie!" Ale ani nie chcę nazywać tego szumnie metamorfozą, bo zmiany zachodziły tu bardzo powoli już od dłuższego czasu i nie są jakieś szalenie spektakularne; ani nie pokażę Wam tak pożądanego zestawienia zdjęć "przed" i "po". Mogłabym też wciskać Wam kit, że ten salon zawsze wygląda tak jak na dzisiejszych zdjęciach i do pełnego jego obrazu brakuje tam tylko mnie w zwiewnej sukience popijającej zieloną herbatę. Faktycznie - tak tu BYWA, jednak z racji tego, że jestem mamą dwójki chłopców, najczęściej wygląda to zgoła inaczej...